Śladami Karola Libelta

Sebastian Chosiński


Śladami Karola Libelta


Był najwybitniejszym dziewiętnastowiecznym działaczem politycznym (niepodległościowym) i społecznym oraz filozofem związanym z ziemią wągrowiecką. Urodził się wprawdzie w Poznaniu (w kwietniu 1807 roku), ale rodzinnie związany był z Czeszewem (w obecnej gminie Gołańcz). Podczas studiów w Berlinie, gdzie uzyskał tytuł naukowy doktora, był uczniem Heinricha Hegla; wziął udział w powstaniu listopadowym, zaangażował się w przygotowanie powstania w Wielkopolsce w 1846 roku, za co znalazł się w pruskim więzieniu.

Po 1850 roku odziedziczył majątek w Czeszewie, dokąd przeniósł się, ograniczając nieco swoją działalność. Mimo to wciąż pełnił funkcję posła z Prowincji Poznańskiej do parlamentu pruskiego. Zmarł 9 czerwca 1875 roku w położonym dwa kilometry od Czeszewa Brdowie. Dworku, w którym to się stało, dzisiaj już nie ma; podobnie jak grobu zmarłej w 1839 roku matki Libelta (Katarzyny z Zielińskich) na cmentarzu czeszewskim. Okazały dwór w centrum wsi, który znalazł się w rękach Karola w połowie XIX wieku, jest natomiast ruiną grożącą w każdej chwili zawaleniem. Ząb czasu nie dotknął jedynie kościoła parafialnego pw. św. Andrzeja Apostoła, którym od ponad dwóch dekad zarządza ks. Jan Dzierla.

O tym, jak ważną postacią dla Polaków żyjących w XIX wieku był Karol Libelt, dowodzą publikowane w prasie warszawskiej w latach 80. drzeworyty Jana Krajewskiego. Ukazywały się one głównie w „Tygodniku Ilustrowanym” i „Biesiadzie Literackiej”, najczęściej były wykonywane na podstawie rysunków innych autorów. Z nich możemy dowiedzieć się, jak wyglądy miejsca związane z Libeltem krótko po jego śmierci.

Kościół parafialny w Czeszewie – pw. św. Andrzeja Apostoła – został wybudowany około 1500 roku w stylu gotyckim; później przebudowywano go w XVIII i na początku XX wieku. W wyniku tych prac zdecydowanie zmienił swój kształt architektoniczny. Dzisiaj, oprócz swych zabytkowych walorów, znany jest głównie z tego, że to w jego katakumbach pochowano Karola Libelta.

Dzięki proboszczowi parafii, księdzu Janowi Dzierli, mieliśmy możność zejścia do podziemi, w których znajdują się trumny Libelta (to ta najbardziej ozdobna) oraz krewnych jego drugiej żony, Marii z Szumanów, z którą doczekał się sześciorga dzieci.

W kościele znajdują się również dwa związane z Libeltem epitafia: jedno poświęcone jemu samemu oraz jego matce, informujące między innymi o tym, że została ona pochowana na czeszewskim cmentarzu (grób, niestety, nie zachował się), drugie – jednemu z synów, noszącemu imię po ojcu, który przyłączył się do powstania styczniowego i zmarł 1 maja 1863 roku po potyczce pod Brdowem (w dzisiejszym powiecie kolskim), gdzie walczył w oddziale dowodzonym przez francuskiego ochotnika, podpułkownika Léona Younga de Blankenheima.

Fot. Sebastian Chosiński (x6), Danuta Chosińska (x4)

Zamieszkawszy po 1850 roku na głębokiej prowincji, Karol Libelt nie wycofał się z życia społecznego i politycznego. Wciąż był posłem do parlamentu pruskiego, gdzie nawet kierował Kołem Polskim, a w lutym 1857 roku został współzałożycielem Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, któremu prezesował przez jakiś czas (po rezygnacji Augusta Cieszkowskiego). W 1867 roku z kolei z jego inicjatywy powołano do życia w Czeszewie pierwsze w północnej Wielkopolsce kółko rolnicze. Jak więc widać, romantyk i powstaniec przeistoczył się z biegiem lat w pozytywistę i orędownika pracy organicznej.

Do 1868 roku Libelt mieszkał w okazałym dworze w centrum wsi, nieopodal kościoła, w którym po śmierci spoczął. Dwór ten został w 1968 roku wpisany do rejestru zabytków, lecz nie uchroniło go to przed kompletną dewastacją. Dzisiaj jest – zarośniętą przez krzewy i otoczoną siatką – ruiną, która w każdej chwili grozi zawaleniem. Znajduje się w rękach prywatnych, a obecny właściciel mieszka ponoć w Wielkiej Brytanii. Zabytkowy jest również – od 1986 roku – park otaczający dawny dwór Libeltów.

Ostatnie lata życia Karol spędził w znacznie skromniejszym dworku w położonej dwa kilometry od Czeszewa wsi Brdowo. Zmarł w nim 9 czerwca 1875 roku. Dworek, niestety, nie przetrwał do dzisiaj. W miejscu, w którym stał, umieszczono pamiątkowy kamień i tablicę. Tuż obok stoi natomiast inny zabytkowy dworek, wybudowany jednak dopiero pod koniec XIX wieku, z Karolem Libeltem nie mający więc nic wspólnego.

Fot. Sebastian Chosiński

Reklamy

Teatr nade wszystko! (1)

W czasach nam współczesnych najpopularniejszym amatorskim zespołem teatralnym działającym w murach obecnego I Liceum Ogólnokształcącego w Wągrowcu był, prowadzony przez Jana Kaspra, Teatr Prób. Mało kto jednak pamięta, że szkoła ta miała bogate tradycje w tej dziedzinie już w okresie przedwojennym. Podobnie było tuż po zakończeniu niemieckiej okupacji.

W tym drugim przypadku można odnieść wrażenie, że „teatralna gorączka” objęła po 1945 roku cały Wągrowiec. Praktycznie każda szkoła (średnia i podstawowa), każda parafia, każda drużyna harcerska, każde stowarzyszenie poczytywało sobie za punkt honoru organizację imprez kulturalnych – spektakli bądź koncertów chóralnych. Co można zrozumieć, ponieważ po niemal sześciu latach niewoli głód polskiej literatury – nie tylko tej stricte patriotycznej – był olbrzymi.

W 1946 roku uczniowie i nauczyciele LO przy ulicy Klasztornej (wtedy jeszcze przed zmianą nazwy na Janka Krasickiego) wzięli na warsztat, o czym przypominają zachowane plakaty, między innymi „Zemstę” Aleksandra Fredry oraz „Potop” Henryka Sienkiewicza (w formie skróconej do wątku obrony klasztoru jasnogórskiego).

64327703_2404911836268512_4544564132086546432_n67500000_2404911662935196_2326253673056829440_n

„Pocztówkowy” Przybyszewski

Że przed pierwszą wojną światową i w okresie międzywojennym Stanisław Przybyszewski był nie tylko popularnym pisarzem i cenionym działaczem społecznym, ale również wciąż jeszcze wzbudzającym kontrowersje celebrytą – to oczywiste. O jego rzeczywistym oddziaływaniu świadczy jednak przede wszystkim fakt, że przed 1939 roku rozprowadzano pocztówki ze zdjęciami, rysunkami oraz scenami z przedstawień na podstawie twórczości autora „Dzieci szatana”.

Zamieszczamy kilka z nich.

O gminie Wągrowiec w „Kronice”

W lipcu ukazał się kolejny numer – pierwszy w tym roku – wydawanego przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu kwartalnika regionalnego „Kronika Wielkopolski”. Znalazła się w nim między innymi, ilustrowana trzema zdjęciami, krótka notka autorstwa Sebastiana Chosińskiego na temat obchodów Narodowego Święta Niepodległości w Potulicach i Łeknie.

Zachęcamy do lektury!

Nowy numer „Kroniki” (jak i wiele archiwalnych, w których również nie brakuje artykułów poświęconych przeszłości Wągrowca i powiatu) kupić można tutaj: https://wbp.shoparena.pl/pl/c/Kronika-Wielkopolski/62.

Na 600-lecie miasta

Tradycyjnie za datę powstania miasta przyjmuje się rok 1381. Nie mamy jednak – i zapewne już nigdy nie będziemy mieć – stuprocentowej pewności, kiedy dokładnie odbyła się lokacja Wągrowca (osada, która stała się miastem, istniała już od kilku dekad). Wiadomo tyle, że w dokumencie z 1381 roku, a więc wydanym za panowania króla Ludwika Węgierskiego (Andegaweńskiego), Wągrowiec (a w zasadzie Wangrovecz) jest już określony jako miasto.

W każdym razie datę 1381 przyjmuje się jako początek miejskiego charakteru Wągrowca. Z tego też powodu w 1981 roku – jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego – hucznie obchodzono 600-lecie miasta. Z tej okazji przygotowano i wydrukowano okolicznościowy exlibris autorstwa miejscowego artysty-plastyka Ignacego Boruckiego (1912-1984).

Z archiwum Jerzego Mianowskiego.

67403630_2400546310038398_5069639053847035904_n