Członkowie WSSK im. St. Przybyszewskiego uhonorowani medalami „Wierni tradycji”

W ubiegłym tygodniu odbyło się uroczyste spotkanie zarządu Wągrowieckiego Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego im. Stanisława Przybyszewskiego, w którym udział wzięli zaproszeni goście z instytucji współpracujących z WSSK oraz – przede wszystkim – starosta Powiatu Wągrowieckiego Tomasz Kranc, wójt Gminy Wągrowiec Przemysław Majchrzak i wiceprezes Oddziału Wielkopolskiego Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 Wawrzyniec Wierzejewski.

W czasie spotkania między innymi podsumowano ubiegłoroczną działalność Stowarzyszenia, a najlepszym jej skrótem był list, jaki wpłynął na ręce prezes Danuty Chosińskiej od starosty Kranca. Bardzo miłym akcentem było także wręczenie przez prezesa Wierzejewskiego trzem członkom Zarządu WSSK – Alinie Grzechowiak, Danucie Chosińskiej i Rafałowi Różakowi – przyznanych przez Prezydium Zarządu TPPW medali „Wierni tradycji”.

Reklamy

„Ruch oporu w Wągrowcu w czasach okupacji hitlerowskiej” – warsztaty historyczne – część 2.

„Ruch oporu w Wągrowcu w czasach okupacji hitlerowskiej” – warsztaty historyczne – część 2.


Trzeciego dnia warsztatów – to jest w środę 14 lutego – grupa biorących w nich udział uczniów – pod opieką nauczycieli Danuty i Sebastiana Chosińskich – wzięła udział w wycieczce edukacyjnej do Muzeum Martyrologicznego w lubońskim Żabikowie. Po obejrzeniu filmu dokumentalnego „Zniewolony Poznań”, który wprowadził w temat okupacyjnych losów Wielkopolski (Kraju Warty), młodzi wągrowczanie zwiedzili dwie stałe wystawy muzealne.

Pierwsza poświęcona była ludności żydowskiej, którą sprowadzano do Żabikowa z getta łódzkiego, aby budowała przebiegającą nieopodal autostradę (prowadzącą z Berlina do Poznania, a docelowo do Warszawy i Moskwy); druga przedstawiała losy więźniów obozu żabikowskiego, do którego trafiali również wągrowczanie (między innymi znany z działalności w „Szarych Szeregach” Kazimierz Wyrembek).

Po wystawach oprowadzał grupę kustosz Jacek Nawrocik, który tę niełatwą przecież historię czasów okupacji przedstawił w sposób pasjonujący i niezwykle emocjonalny. Co zresztą bardzo spodobało się uczniom. Na koniec wizyty pracownik Muzeum wspomniał jeszcze szerzej o związanym z naszym miastem więźniu Konradzie Kolszewskim, wybitnym prawniku, absolwencie wągrowieckiego Królewskiego Gimnazjum Klasycznego, po którym najcenniejsze zachowane pamiątki znajdują się właśnie w Żabikowie.

„Ruch oporu w Wągrowcu w czasach okupacji hitlerowskiej” – warsztaty historyczne – część 1.

„Ruch oporu w Wągrowcu w czasach okupacji hitlerowskiej” – warsztaty historyczne – część 1.


Już po raz trzeci w czasie ferii zimowych odbyły się, zainicjowane przez Wągrowieckie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne im. Stanisława Przybyszewskiego, warsztaty historyczne dla uczniów szkół ponadpodstawowych. W tym roku w gronie uczestników znalazła się – tradycyjnie – młodzież z I LO oraz Zespołu Szkół nr 2.

Opiekę merytoryczną nad nią sprawowali nauczyciele Szkoły Podstawowej nr 1 (Danuta Chosińska) i „ogólniaka” (Sebastian Chosiński) oraz historycy z Muzeum Regionalnego. W roku stulecia odzyskania niepodległości motywem przewodnim był ruch oporu w mieście w latach okupacji hitlerowskiej, czyli od 1939 do 1945 roku.

Pierwszego dnia odbył się wykład wstępny (opowiadający o sytuacji w Kraju Warty oraz o ruchu oporu w Wielkopolsce), omówiono również lektury – wspomnienia i artykuły – dotyczące działalności konspiratorów wągrowieckich, na podstawie których wyznaczono następnie najważniejsze osoby i miejsca związane z walką wągrowczan z hitlerowcami. Dzięki temu w kolejnych dniach młodzież przystąpiła do wyznaczenia jeszcze jednego – po „żydowskim”, „niemieckim” i „powstańczym” – szlaku turystycznego po mieście.

W zajęciach brali udział: Zuzanna Wróblewska, Wirginia Cholewińska, Iwet Anolue, Weronika Szłapka, Barbara Konowalska, Sandra Litkowiec, Julia Kwapińska, Julia Martynek, Mateusz Pawlicki (z I LO) oraz Izabela Herud i Dawid Kozubek (z ZS nr 2).

Wągrowiec na celowniku CIA

Danuta Chosińska

Sebastian Chosiński


Wągrowiec na celowniku CIA


Biedrusko to wieś położona nieopodal głównej drogi prowadzącej z Wągrowca do Poznania, zaledwie kilkanaście kilometrów od samego centrum stolicy Wielkopolski. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą już z XIII wieku. Prawdopodobnie dwa stulecia później stała się ona własnością zakonu cysterek z Trzebnicy, które zarządzały nią aż do upadku I Rzeczypospolitej. Gdy ziemie Wielkopolskie znalazły się we władaniu Prus (po drugim rozbiorze), król Fryderyk II Wielki zarządził konfiskatę majątków kościelnych. To właśnie na mocy tej decyzji Wągrowiec przestał należeć do cystersów, a Biedrusko – i cały tak zwany „klucz owiński” – cysterek.

00_B2

W 1797 roku tereny te sprzedano berlińskiemu bankierowi Zygmuntowi Ottonowi Józefowi Treskowowi, który był nieślubnym synem Alberta Zygmunta von Treskowa i tym samym zapoczątkował „młodszą” linię rodu (starsza pisała się przez „ck” w nazwisku). Władała ona Biedruskiem i okolicami przez nieco ponad sto lat, aż do początku XX wieku, kiedy to przeżywający kłopoty rodzinne bracia Albrecht i Gustaw Adolf von Treskowowie zdecydowali się sprzedać swoje majątki (dwa oddzielne, ale sąsiadujące ze sobą) armii niemieckiej. Transakcję ostatecznie zawarto w 1904 roku i niemal z biegu rozpoczęto w Biedrusku budowę obozu wojskowego i poligonu.

00_B1

W 1910 roku Obóz Ćwiczebny Biedrusko wizytował przebywający w Poznaniu (z okazji otwarcia zamku cesarskiego) cesarz Wilhelm II Hohenzollern. Po odzyskaniu niepodległości i przyłączeniu Wielkopolski do II RP poligon przejęło Wojsko Polskie. We wrześniu 1939 roku wkroczył tam Wehrmacht, który natychmiast przystąpił do rozbudowy jednostki (zarówno jeśli chodzi o infrastrukturę, jak i obszar), czyniąc ją jedną z ważniejszych baz wypadowych w przyszłej wojnie na Wschodzie. W lutym 1945 roku Poznań zdobyła Armia Czerwona i jej wojska zajęły również poligon, który jednak niebawem przekazano polskim oddziałom. Choć można podejrzewać, że przynajmniej do 1956 roku to, co dzieje się w Biedrusku było ściśle kontrolowane przez radziecki wywiad wojskowy. Ale – jak się okazuje – nie tylko radziecki.

02_PoligonBiedrusko_mapa

Klęska III Rzeszy nie zakończyła napięć w Europie ani tym bardziej na świecie. Deklarowana po 1941 roku przyjaźń pomiędzy Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi szybko przeistoczyła się w konflikt polityczny, potocznie nazywany „zimną wojną”. Szpiedzy Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) infiltrowali jednostki wojskowe na terytorium Polski Ludowej i nie mógł ujść ich uwadze również poligon w Biedrusku. Sądząc ze znajdującego się w archiwach CIA dokumentu sporządzonego w kwietniu 1951 roku, mogli mieć całkiem niezłe rozeznanie na temat tego, co się tam dzieje.

Tajny dokument, którego temat został określony jako „Informacje wojskowe z Poligonu Biedrusko i z Wągrowca”, składa się z pięciu punktów. W pierwszym określono położenie geograficzne wsi (względem Owińsk, Poznania i Bolechowa) oraz zawarto informacje, że od lipca 1950 roku stacjonują tam jednostki polskie, które zajęły miejsce Sowietów. Punkt drugi zawiera opis instalacji i zabudowań wojskowych widzianych z pociągu na trasie (Murowana) Goślina-Poznań. Informacje dotyczące Wągrowca pojawiają się natomiast w punktach czwartym i piątym:

01_B1

01_B2

„4. Na terenie Wągrowca nie ma usytuowanych koszar. Od końca lipca 1950 siedziba władz miejskich znajduje się na zachód od dworca kolejowego. Główna siedziba służby bezpieczeństwa sąsiaduje z nią od zachodu. Budynek po zachodniej stronie przy drodze do Margonina, na północ od biur administracji powiatowej, jest jej lokalną kwaterą.

5. Żadnych żołnierzy radzieckich nie widziano na terenie Wągrowca przed lipcem 1950 roku”.

01_B3

Niektóre fragmenty zostały zamazane – prawdopodobnie po to, aby uniemożliwić identyfikację osób, które przekazały informacje agentom współpracującym z CIA. Klauzulę tajności zdjęto z dokumentu w sierpniu 1978 roku, zgodę na jego publikację wydano natomiast w 2001 roku.

Florian Spychalski – wielkopolski życiorys Część druga: Przystanek Lipsk! Studia i konspiracja

Dorota Spychalska-Szonert


Florian Spychalski – wielkopolski życiorys

Część druga: Przystanek Lipsk! Studia i konspiracja


 

Doktor Florian Spychalski to mój Dziadek. Niestety, moje pojawienie się na świecie dopiero na cztery lata przed jego śmiercią sprawiło, że minęliśmy się bez nawiązania obustronnego, świadomego kontaktu. Życiorys Dziadka składałam więc mozolnie z ułamków zebranych informacji, wspierając się opracowaniami i starając zrozumieć czasy, w których żył.

Florian Spychalski wybrał medycynę. Maturę w Wągrowcu zdał w 1913 roku i w tym samym roku rozpoczął naukę na uniwersytecie w Lipsku. Była to uczelnia z tradycjami, założona w 1409 roku jako druga – po Heidelbergu – na ziemiach niemieckich. Fakultet medyczny działał tam od 1415 roku. Florian nie był osamotniony w nowym, akademickim środowisku. Tę samą drogę przebył wcześniej już niejeden maturzysta z Wągrowca. Studenci-Polacy tworzyli w Lipsku zorganizowaną grupę. Działalność polskiej młodzieży akademickiej rozwijała się na dwóch płaszczyznach. Legalnie, za zgodą władz uczelni, funkcjonowały stowarzyszenia studenckie: „Unitas” i „Concordia”, w konspiracji zaś działał spajający je wszystkie Związek Młodzieży Polskiej (tak zwany ZET), rozwijający się od końca XIX wieku w Lipsku i tych miastach niemieckich, gdzie na uczelniach studiowali Polacy (ZET pozostawał pod politycznym wpływem Ligi Narodowej).

W Lipsku zapoczątkował ZET Stefan Surzycki, były student Uniwersytetu Warszawskiego i zesłaniec. Po ucieczce z Królestwa osiadł w Lipsku, gdzie uzyskał w 1896 roku doktorat. Występował czynnie w już istniejącym „Unitasie”, rozbudowując jednocześnie ogniwa konspiracyjnej siatki Związku Młodzieży Polskiej. Struktura ZET-u, oparta na wzorach masońskich, trudna była do przeniknięcia i do tej pory sprawia kłopoty badaczom. Wiadomo, że komórki ZET w Lipsku, poprzez Monachium, gdzie mieścił się Komitet Okręgowy, podlegały Centralizacji (najwyższy organ Związku), natomiast sam Lipsk był również siedzibą struktur o nazwach: Koło Braterskie, Koło Koleżeńskie, Grupa Narodowa i Dyrekcja Grupy Narodowej1.

06 W trakcie studiów - Lipsk ok. 1914fot. Florian Spychalski w trakcie studiów w Lipsku, około 1914 roku (źródło: archiwum rodzinne Doroty Spychalskiej-Szonert).

Z zachowanej dokumentacji oficjalnych stowarzyszeń uniwersytetu w Lipsku wynika, że Florian Spychalski natychmiast po przyjeździe zaangażował się w legalne życie studenckie. Włączył się również z zapałem w życie nielegalne – to wiadomo ze wspomnień i nielicznych, dużo już późniejszych publikacji. W 1913 roku, czyli zapewne zaraz po przyjeździe, zapisał się do Polsko-Akademickiego Stowarzyszenia Naukowego „Unitas” i pozostał jego członkiem przez cały czas studiów w Lipsku. Oficjalnymi celami stowarzyszenia było samokształcenie studentów, wdrażanie do samodzielnych działań, zapoznawanie z osiągnięciami współczesnego ruchu umysłowego. Cele realizowane były przez opracowywanie referatów, wykłady i dyskusje w podziale na trzy sekcje: przyrodniczo-medyczną, filozoficzno-literacką i agronomiczną. „Unitas” prowadził także swojego rodzaju centrum informacyjne dla nowych studentów oferujące porady dotyczące zainstalowania się na Uniwersytecie, a także wynajęcia mieszkania, jadłodajni, kawiarń i innych spraw niezbędnych do funkcjonowania studenta poza domem rodzinnym zarówno na początku wieku XX jak  w czasach współczesnych.

10 Lipsk uniwersytet 1900fot. Główny budynek Uniwersytetu w Lipsku około 1900 roku (źródło: https://de.wikipedia.org/wiki/Universit%C3%A4t_Leipzig).

Czytaj dalej